Wojna Ekonomiczna

Paweł Niedbała

Dwa końce kija

Na koniec dajmy sobie trochę nadziei. Pomówmy jeszcze o podatkach samych tylko wysokich, których, mając siłę, można użyć jako narzędzia i broni do walki o sprawiedliwość. Ponieważ nawet dość wysokie podatki są obojętne moralnie, w kontekście wojny rozgrywającej się w rynku i naszej walki o sprawiedliwość wymienną dóbr, przydadzą się nam lepiej nawet od podatków niższych. Jeśli założymy – a nie traktujmy tego jako mrzonki ani marzenia, lecz jako celowe zadanie! – że mamy przewagę polityczną w państwie i chcemy odwrócenia sytuacji tak, by okupant tracił stan posiadania i wpływy, to nie należałoby zaczynać od znaczącego obniżania podatków, co najwyżej tylko nieznacznie. Przeciwnie, niech nadal są wysokie. Byleby nie rosły. Trzeba wpierw przenosić obciążenia podatkowe z rąk produkcyjnych na spekulacyjne a pasożytnicze. (Równocześnie należy hochsztaplerstwu szkodzić metodami politycznymi i prawnokarnymi) Najskuteczniej to spowodujemy obniżając podatki pośrednie (WAT, akcyzy, etc.), równocześnie podnosząc dochodowe – zwłaszcza tym, którzy dotychczas się przed nimi migali, czyli obcym właścicielom przedsiębiorstw. Dla przykładu, sieci dyskontowe osiągają gigantyczne, wielomiliardowe zyski, prawie wcale nie opodatkowane. Wystarczy więc zabrać im połowę tych zysków monopolistycznych, równocześnie zmniejszając obciążenia podatkowe pośrednie. Wówczas, niejako za darmo, społeczeństwo ma tańszy prąd, paliwo, żywność… wszystko! A przecież zyski monopolistyczne osiągają nie tylko dyskonty.

Zmniejszanie stopniowe obciążeń podatkowych sprawia, że ustępuje duszenie organizmu społecznego, przez co ludzie coraz więcej zarabiają, oraz coraz więcej ludzi zarabia produktywną pracą. Mimo więc zmniejszania obciążeń fiskalnych, przybywa budżetowi sum podatkowych. Gdy dodamy do tego mniejsze wydatki państwa na mniej teraz potrzebną biurokrację i pomoc społeczną, to mamy właściwy kierunek ku ideałowi… .

Tak więc, w momencie uzyskania swej przewagi politycznej, nie należy w pierwszym rzędzie znacząco obniżać podatków, lecz ich dotychczasową wielkość wykorzystać przeciw tym, którzy teraz mają przewagę nad nami. Trzeba natychmiast zmniejszać podatki pośrednie, podnosząc bezpośrednie – ale tylko te od zarobków, znosząc inne, wcześniej opisane. Koniecznie należy uprościć system podatkowy; zaś celem musi być system w miarę stały, czyli niezmienny.

Troszkę to wydaje się być daleka droga… Nie mamy innej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio skomentowane

    Archiwum

    Krótki kurs Ekonomii …dla każdego

    WYKŁAD
    plik PDF dostępny jest tutaj

    * * * * * * * * * * * * * * *

    Polecam także:

    Podatki, podatki, ale jakie…” – część pierwsza

     

    Kontakt

    Więcej o mnie tutaj.

    Adres e-mail: wojnaekonomiczna@gmail.com

    Zachęcam do czytania i komentowania!

    Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2018 Paweł Jan Niedbała