Wojna Ekonomiczna

Paweł Niedbała

Dygresja

Same rozważania podatkowe pozostaną jakby w próżni, jeśli nie będą się odnosić do innych zjawisk rynkowych, oraz stanu inflacjo-deflacyjnego samego rynku. Z wszystkim wiąże się (lub też: za wszystkim stoi) czyjś i jakiś interes polityczny, któremu służy system podatkowy. Ponieważ w polityce zasadniczo spierają się dwa cele, dobro (sprawiedliwość) ze złem (niesprawiedliwością), w zależności od stosunku sił, dobrych kontra złych, któremuś z tych celów przysłużyć się będzie dany system podatkowy. Spośród zła wymienić musimy przede wszystkim lichwę; następnie wszelkie hochsztaplerstwo (malwersacje), czy też spekulacje (cinkciarstwo, szulerka); zło to również ukryte bezrobociem np. oprócz samej biurokracji, jeszcze przerost pośrednictwa, ubezpieczeń, bankowości, koszty reklam, etc.

W zmaganiach dobra ze złem rynek jest areną, bronią zaś pieniądz. A skoro tak, to i każdy podmiot może szukać sposobów walki, jakby odpowiedniego sposobu operowania pieniądzem. Podmiotem wojującym może być każdy pojedynczy człowiek, jak też grupy, aż po zorganizowany naród, mający do dyspozycji państwo.

Sprawę komplikuję – ale zarazem i wyjaśnia – fakt, że rynek, brany całościowo, służy dobru lub złu w zależności od swego stanu. Otóż dany rynek, np. polski, może być aktualnie w stanie albo równowagi, albo inflacji, albo deflacji. Każdy stan inaczej oddziałuje; inne też są oddziaływania różnych wielkości inflacji i deflacji, jak też ich przyspieszeń lub spowolnień. Cały rynek składa się z mniejszych rynków, jako części, np. rynków różnych rodzajów pracy ludzkiej, etc. Każda część, też jest w jednym z tych stanów. Z tym, że część odnosimy do całości. Rywalizacja wewnątrzrynkowa w gruncie rzeczy polega na tym, by mieć u siebie inflację (za swą pracę coraz więcej mieć pieniądza), co oznacza zarazem deflacyjne oddziaływanie na pozostałe rynki, części całości. Najważniejsze by była inflacja w rynkach dóbr, kosztem deflacji u podmiotów wrogich sprawiedliwości i dobru wspólnemu. Jeśli całość jest w inflacji, to część wtedy będzie w inflacji rzeczywistej, gdy inflacja ta będzie ponad inflację w całości. Tak rywalizują (konkurują) rynki dóbr (uczciwej moralnej pracy i jej owoców) ze złem.

Otóż stan inflacjo-deflacyjny całego rynku, stanem tym odpowiednio oddziałuje na rywalizację wewnątrzrynkową podmiotów, jednym sprzyjając, innym dokuczając. Dlatego najsilniejsze podmioty, jeśli są dość silne, mogą traktować cały rynek – jego stan – jako narzędzie do osiągnięcia swych celów. Te zaś mogą być nie tylko ekonomiczne, lecz nawet duchowe. Kierunki są dwa: albo ku wolności, albo ku postępującemu zniewoleniu. Jednakże mieć tak dużą siłę oddziaływania na całość wymiany oznacza mieć władzę rządzenia państwem (władzę w samym państwie lub ponad nim, mając je za narzędzie), co się łączy z siłą polityczną. Umiarkowana inflacja będzie się przysłużać uczciwej produktywnej pracy i pomagać podmiotom walczącym o sprawiedliwość wymienną dóbr – a ta zaświadcza o sprawiedliwości społecznej. Przeciwnie, ku postępującemu złu i zniewoleniu ogółu przez garstkę łotrów, będzie oddziaływał stan deflacyjny całego rynku. Rynek w deflacji sprzyja podmiotom pasożytniczym, samolubnym, niemoralnym. Natomiast stan inflacyjny rynku dopomaga pracowitości i uczciwości; łatwiej wtedy skutecznie oddziaływać ku poprawie sprawiedliwości. (Mamy te rzeczy objaśnione w WYKŁADzie)

Trudniej tedy o podatki w czasie gdy rynek w deflacji, bo ludzie mają zaniżane zarobki; gdy podatki jeszcze rosną, wtedy wewnątrz całego rynku przynoszą niekorzystne dla pracy wytwórczej fluktuacje (zmiany stosunków cenowych jednych rzeczy do drugich). Tak więc, w tym przypadku, wzrost opodatkowania pogłębia jeszcze szkodliwe oddziaływania deflacji. Następuje tedy wzajemność oddziaływań: w czasie gdy rynek w deflacji, wówczas trudniej o zarobki, tym samym państwu o sumę podatkową, co zmusza je (albo daje pretekst…) do ciągłego podnoszenia podatków; natomiast nieustanny ich wzrost pogłębia jeszcze negatywne oddziaływania deflacji… co bardziej jeszcze utrudnia zarabiać i płacić podatki… . Tym sposobem pracownik-wytwórca często wielokrotnie więcej płaci podatków niż zarabia na czysto – zazwyczaj wcale nie będąc tego świadomym. Odwrotnie będzie się dziać gdy rynek jest w umiarkowanej inflacji. Wtedy łatwiej o zarobek, stąd i o sumę podatkową. To pozwala zmniejszać podatki, co, zwłaszcza gdy dotychczas podatki były wysokie, potęguje korzystne oddziaływania inflacyjne. Tym bardziej ułatwia to zarabiać i więcej płacić podatków, itd.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio skomentowane

    Archiwum

    Krótki kurs Ekonomii …dla każdego

    WYKŁAD
    plik PDF dostępny jest tutaj

    * * * * * * * * * * * * * * *

    Polecam także:

    Podatki, podatki, ale jakie…” – część pierwsza

     

    Kontakt

    Więcej o mnie tutaj.

    Adres e-mail: wojnaekonomiczna@gmail.com

    Zachęcam do czytania i komentowania!

    Wszelkie prawa zastrzeżone (c) 2018 Paweł Jan Niedbała